Zima wyjątkowo zimna, a rzekome globalne ocieplenie wydaje się dosyć odległe. Gdzie jest prawda, a gdzie zaczyna się straszenie nas katastrofami wymyślonymi przez głodny zysku biznes. Czy globalne ocieplenie nie jest podobnym pomysłem na dodatkowe zyski, jak niedawna pandemia świńskiej grypy mająca spustoszyć świat tej zimy. Na naszym blogu nie odkryjemy prawdy, ale w marcu zajmiemy się dwoma sprawami – dwutlenkiem węgla, rzekomym sprawcą globalnego ocieplenia i biopaliwami rzekomym remedium na globalne ocieplenie. Zacznijmy od dwutlenku węgla.
Na początku XIX w. odkryto rolę CO2 w procesie fotosyntezy, czyli zamianie dwutlenku węgla w zieloną masę roślinną. Wielu wówczas sądziło, że o CO2 wiadomo już wszystko. Tymczasem francuski matematyk Baptiste Fourier wyliczył z bilansu energetycznego ziemi, że na ziemi powinna panować temperatura 15 st. C poniżej zera. Co było dalej, w następnym poście.
Popularity: 1% [?]

W Polsce, kraju z wielu powodów dziwnym, na przeszkodzie rozwojowi energetyki wiatrowej stoją nie ekolodzy, infradźwięki i ptaki, ale przepisy. Zwolennicy tej formy energetyki szacują, że same wydatki, związane z uzyskaniem pozwolenia na budowę wiatraków, często stanowią nawet 25% kosztów, a możliwość uzyskania kredytów na budowę siłowni wiatrowej jest w Polsce niewielka. Tymczasem obok, nieco na zachód od Świnoujścia, inwestorzy z Niemiec w Zatoce Pomorskiej chcą zbudować jedną z największych na świecie farm wiatrowych. W odległości 35 kilometrów na wschód od wyspy Rugia ma stanąć blisko 200, zakotwiczonych w dnie morskim, wiatraków. Ich łączna moc ma docelowo wynieść około 1 GW. Całość ma być ukończona do 2010 roku. Zatem sam już nie wiem. Opłaca się, czy się nie opłaca ta wiatrowa energetyka. Turbiny wiatrowe szkodzą, czy nie szkodzą. A Wy jak sądzicie???
Popularity: 1% [?]
Tagi: elektrownie, farmy, krajobraz, rugia, wiatrowe, zatoka pomorska
Kategorie: Ekologia, Technologia

W walce w elektrowniami wiatrowymi używa się także argumentu, że podobno szpecą krajobraz i nie pozwalają na wykorzystanie terenów np. w zakresie agroturystyki. Tereny, na których stoją maszty z turbinami wiatrowymi mogą być jedynie użytkowane, jako rolnicze i przemysłowe. Mówi się także o hałasie, który uważany jest za zanieczyszczenie zagrażające turystyce. Ponadto zagrażają nam (podobno) infradźwiękami, czyli falami o niskiej częstotliwości. Te i inne argumenty sugerują, że ekolodzy pragnęliby, abyśmy nauczyli się żyć po zmroku w ciemnościach, a jedynym źródłem światła powinny być robaczki świętojańskie.
Popularity: 1% [?]

Podobnie absurdalny wymiar mają debaty o szkodliwości wielkich śmigieł elektrowni wiatrowych na ptaki. Z jednej strony twierdzi się, że np. szkockie elektrownie wiatrowe przyczyniają się do wyginięcia zagrożonych gatunków ptactwa (m.in. sokołów, orłów i latających na małych wysokościach drzemlików). Zaś pewna amerykańska organizacja pozarządowa Center for Biological Diversity nawet doliczyła się, że turbiny tylko jednej lokalnej elektrowni wiatrowej zabijają corocznie nawet do 1,3 tys. ptaków. Jeśli pomnoży się tą ilość przez liczbę wszystkich amerykańskich turbin wiatrowych, to mamy miliony zabitych ptaków – tylko w USA. Jednocześnie z innych badań wynika natomiast, że ptaki świetnie sobie radzą z wirnikami elektrowni wiatrowych i potrafią się znakomicie do nich dostosować. Przywołuje się także przypadki zakładania przez ptaki niektórych gatunków gniazd na gondolach elektrowni wiatrowych. Już taka widać uroda ekologów, że lubią straszyć.
Popularity: 1% [?]

Elektrownie wiatrowe mają jednak swoich przeciwników. Celem budowania elektrowni wiatrowych było zmniejszenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Jednak według organizacji ekologicznych rozwój energetyki wiatrowej jest, jak na razie, jednym z najdroższych sposobów walki w nadmiarem gazów cieplarnianych. Znacznie tańszym sposobem jest budowanie elektrowni jądrowych. Paradoksem zatem będzie kiedy to właśnie organizacje ekologiczne zaczną nas przekonywać do konieczności budowania elektrowni jądrowych. I to po latach zastraszania nas Czarnobylem.
Popularity: 1% [?]
Tagi: czarnobyl, elektrownie, farmy, gazy cieplarniane, jądrowe, wiatrowe
Kategorie: Ekologia, Technologia
Także w Australii buduje się wielkie elektrownie wiatrowe. Na wiosnę 2009 roku Rząd australijskiego stanu Wiktoria przedstawił plany budowy największej elektrowni wiatrowej w Australii. Według tych planów 120 km na zachód od Melbourne powstanie potężna elektrownia wiatrowa. W jej skład wejdzie 116 turbin. Każda na maszcie o wysokości 125 m. Moc umieszczonych na masztach turbin wynosi po 2 MW. Daje to łącznie moc 230 MW. Taka moc zaspokaja zapotrzebowanie na energię ponad 100 tys. gospodarstw domowych.
Popularity: 1% [?]
Największa farma wiatrowa na Starym Kontynencie, zbudowana na stałym lądzie (informacja z 28.05.2009r.), powstała w Szkocji. W tamtejszej farmie wiatrowej 140 masztów o wysokości 110 metrów “dźwiga” turbiny o łącznej mocy ponad 300 megawatów. Inwestor zapowiedział, że rozważa postawienie dalszych 81 masztów z wiatrakami.
Spółka, realizująca ten projekt, zamierza zbudować jeszcze większą elektrownię, tym razem jednak na platformie morskiej. W myśl projektu elektrownia miałaby moc 1800 megawatów, czyli konwencjonalnej dużej elektrowni węglowej, takiej jak Bełchatów czy Kozienice.
Popularity: 1% [?]

Znalazłem w necie stronę http://elektrownie-wiatrowe.blogi.pl poświęconą wyłącznie elektrowniom wiatrowym. Na niej można przeczytać wiele ciekawych informacji o tej formie energetyki odnawialnej. W kilku następnych postach odniosę się to tego, co tam przeczytałem. Zacznę od Norwegii, w której w czerwcu 2009 roku została otwarta pierwsza pływająca elektrownia wiatrowa. Istniejące dotychczas na Morzu Północnym elektrownie wiatrowe zawsze przymocowywane były do dna, podobnie jak platformy wiertnicze. Pierwsza pływająca elektrownia wiatrowa ma moc 2,3 megawata. Po testach, w kolejnych latach stopniowo pojawią się kolejne pływające elektrownie wiatrowe. Być może już wkrótce podobne powstaną wzdłuż wybrzeży Ameryki Północnej, Wielkiej Brytanii, a także Półwyspu Iberyjskiego.
Popularity: 1% [?]

Problemem przesyłu energii elektrycznej na duże odległości zajmował się na początku XX stulecia Nicola Tesla, genialny Chorwat. Dlatego mam wrażenie, że WREL jest odgrzewaniem starego kotleta. Przynajmniej, jeśli idzie o zasilanie dużych odbiorników. Natomiast niesie wiele możliwości do przesyłu energii na małe odległości i wyższe jak 50Hz częstotliwości. Być może, kiedy technologia WREL zostanie dopracowana na tyle, aby była bardzie efektywna i mniej niebezpieczna dla ludzi znajdzie ona zastosowanie do zasilania "wewnętrznego" wielu urządzeń. Czy nie ciekawa jest wizja komputera, którego podzespoły nie są połączone dziesiątkami kabli, a jedynie złączem WREL. Na razie na pytania o przyszłość WREL, jego twórcy opowiadają o zastosowaniu WREL w szczoteczkach do zębów, laptopach itp. Problem, że to nie przyszłość, a teraźniejszość. Zatem WREL nie daje jak na razie nadziei na zastąpienie zrywających się pod ciężarem szadzi i lodu linii wysokiego napięcia. Parafrazując powiedzenie Marka Twaina można o WREL napisać, że "Wszelkie pogłoski o bezprzewodowym przesyłaniu prądu na odległość są mocno przesadzone".
Popularity: 2% [?]
Sporo wody jeszcze upłynie w Wiśle nim pozbędziemy się w domu wszelkiego okablowania. Potrzeba jeszcze wielu badań. Inżynierowie z Intela musza popracować nad wydajnością systemu. Jak dotąd sprawność wynosi ledwie 75%, co w jest wynikiem być może według elektryków dobrym, ale według użytkowników i ekologów to kiepski wynik. Bo kto będzie chciał płacić o 1/4 wyższe rachunki za prąd. Dlatego nie przekonują mnie przechwałki typu, że “Wydajność technologii WREL jest tak wysoka, że wydaje się to aż nieprawdopodobne”
Efektywność będzie można podnieść rezygnując z transferu energii na duże odległości i wykorzystać technologię znaną z kuchenek indukcyjnych. Wtedy urządzenia stawiałoby się na lub przy “płytach” nadawczych. Jednak i tu problemem pozostanie “dostrojenie” odbiornika z ową płytą zasilającą. Zatem wracamy do punktu wyjścia. Ja daleki jestem od entuzjazmu dla rzekomo nowej technologii. Bo zamiast rewolucji uzyskujemy inne zastosowania kuchenki indukcyjnej. Tym ni mniej, jeśli urządzenia z technologią WREL upowszechnią się czekają nas spore zmiany nie tyle w elektryce, co w architekturze. Nadajnikami mogą stać się podłogi lub ściany. Pozwoli to bezprzewodowo zasilać wszystkie urządzenia w domu.
Popularity: 2% [?]