W czasie, kiedy ekolodzy protestowali przeciwko postępowi w energetyce jądrowej, w laboratoriach wielu światowych gigantów trwały prace nad… małymi reaktorami nuklearnymi. Przez dwie dekady od katastrofy w Czarnobylu naukowcy i inżynierowie pracowali nad nowymi technologiami. Prace szły w dwóch kierunkach. Pierwszy ku zwiększeniu bezpieczeństwa pracy, a drugi ku zwiększeniu efektywności, czyli także miniaturyzacji. Efekt – mała bezpieczna elektrownia jądrowa w naszym ogródku. Rozwiązanie tylko z pozoru jest bez sensu. Czy ktoś widział miniaturową elektrownię jądrową? W ogródku może nie, ale na łodzi podwodnej lub lotniskowcu tak. Rosjanie nawet próbowali umieszczać reaktory atomowe w samolotach.

Pokonało ich zbyt duże zagrożenie promieniowaniem dla pilotów. Dzisiaj, znając te prace, nie musimy elektrowni jądrowej kojarzyć się z ogromnym przedsięwzięciem. Z wieloma hektarami ogrodzonego drutem kolczastym terenu, z żółto-czarnymi tablicami ostrzegawczymi. Z wysokimi gmachami o wielkich kominach, z których buchają kłęby pary i gigantyczną infrastrukturą techniczną. Masą betonu i stali. Kilometrami rur i kabli. Setkami wysokokwalifikowanych pracowników w białych (koniecznie) fartuchach. No i widmem atomowego grzyba. Tak było kiedyś. Może więc już niebawem w naszej gminie wójt taką właśnie małą elektrownię jądrową zakopie.
Popularity: 1% [?]

Elektrownie wiatrowe mają jednak swoich przeciwników. Celem budowania elektrowni wiatrowych było zmniejszenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Jednak według organizacji ekologicznych rozwój energetyki wiatrowej jest, jak na razie, jednym z najdroższych sposobów walki w nadmiarem gazów cieplarnianych. Znacznie tańszym sposobem jest budowanie elektrowni jądrowych. Paradoksem zatem będzie kiedy to właśnie organizacje ekologiczne zaczną nas przekonywać do konieczności budowania elektrowni jądrowych. I to po latach zastraszania nas Czarnobylem.
Popularity: 3% [?]