Także w Polsce trwają prace nad wykorzystywaniem alg do produkcji biopaliw. Naukowcy Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego (UWM) wystartowali z projektem dotyczącym opracowania i wdrożenia technologii małych biogazowych siłowni. Partnerami w projekcie są Instytut Maszyn Przepływowych PAN z Gdańska, Instytut Energetyki z Warszawy i Politechnika Wrocławska. Naukowcy chcą produkować gaz o jak najwyższej zawartości metanu i wodoru.
Jako pola pragną oni wykorzystać wody Zatoki Gdańskiej, Zalewu Wiślanego oraz jezior olsztyńskich. Atutem wykorzystania glonów jest fakt, iż eliminacja glonów poprawi również jakość wody. Ważną zaletą pomysłu wykorzystywania glonów do produkcji biogazu jest fakt, że nie zajmują pól do uprawy żywności i nie trzeba wycinać lasów, aby budować “pola” z algami.
W Stanach Zjednoczonych oraz Australii już istnieją wielohektarowe plantacje alg. Algi przeznacza się na produkcję biopaliw, albo jako wysokobiałkową paszę dal bydła. Być możepolskie krowy niebawem przejdą z siana i kukurydzy na algi. Smacznego.
Popularity: 2% [?]

Algi, glony, rzęsa. To, co wydaje się zielonym okropnym kożuchem uniemożliwiającym korzystanie latem z radości kąpieli, okazuje się być potencjalnym biopaliwem. Zamiast obrzydzenia pojawia się wręcz entuzjazm. Co mają w sobie takiego algi, że zainteresowały się nimi nawet światowe koncerny naftowe? Jakie mają właściwości? Algi, pod wpływem energii słonecznej, tak niezwykle wydajnie przekształcają dwutlenek węgla, że potrafią podwoić swoją masę kilka razy w ciągu dnia. Dzięki temu w efekcie fotosyntezy algi potrafią wytworzyć 15 razy więcej paliwa na jednostkę powierzchni uprawy niż kukurydza czy proso. Rosną nieomal w każdych warunkach: w słonej wodzie, słodkiej, a nawet w zanieczyszczonych sadzawkach, gdzie nie istnieje nieomal życie biologiczne. Teoretycznie, ponieważ ich budulcem jest węgiel pobierany z atmosfery w postaci CO2, algi powinny rosnąć nawet lepiej, jeśli zapewni im się dodatkowe ilości tego gazu i materię organiczną ze ścieków będącą w istocie "nawozem". Można zatem wtłaczać do zbiorników z rosnącymi algami CO2, zanim trafi do atmosfery. Nie dość, że glony wytwarzają energię, to jeszcze bardzo wydajnie mogą "wysysać" dwutlenek węgla z atmosfery. A to zdaje się być wręcz panaceum na energetyczne bolączki ludzkości. Jak pisałem wcześniej, CO2 jest tym gazem, który ma największy wpływ na globalne ocieplenie. Rozwój energetyki "glonowej" może zatem obniżać to zagrożenie. Odmiennie jak energetyka konwencjonalna. Rozwój hodowli glonów dla celów energetycznych postępuje. Jak donosi portal http://www.nafta.wnp.pl zespół naukowców z University of Virginia (USA) otrzymał fundusze w wysokości 30 tys. dolarów na sprawdzenie czy rzeczywiście algi będą tak doskonałym źródłem biopaliwa, gdy się im pozwoli żywić się dwutlenkiem węgla i ściekami. To drugie naukowe podejście do problemu. Poprzednie w latach 50 ubiegłego wieku przyniosło jedynie 5% paliwa w stosunku do masy. To zniechęciło naukowców na 50 lat. Obecnie naukowcy liczą na wyciśnięcie 40% paliwa z suchej masy alg.
Popularity: 2% [?]

Na koniec mały suplement do kwestii gazów cieplarnianych. Pojawiają się głosy, że wizja ludzkości, jako pędzącego ku zagładzie stada pobudzanego żądzą zysku, nie jest słuszna. A wizja ta stała u podstaw wiary, że tylko jakiś super globalny rząd mocą "ukazu" powstrzyma ludzkość na drodze do ekologicznego samobójstwa, zakazując jej spalania węgla i ropy. Na miejsce tej wizji odkryto inna pokazującą, że po pierwsze dla Ziemi ludzkość jest mało znaczącym artefaktem, a po drugie jak głosi niedawna laureatka nagrody Nobla z ekonomii Elinor Ostrom ludzie potrafią się porozumiewać także w sprawach ekologicznych. Zatem nadzieja na bezpieczeństwo ekologiczne tkwi w nas. Wystarczy, że będziemy zachowywać ekologiczną racjonalność w domu, na podwórku, w mieście, w którym mieszkamy. W sumie tej racjonalności jest wielki potencjał.
Popularity: 2% [?]
Na tym tle warto pokazać dobry polski przykład. Chodzi o firmę “Barlinek”, która wprowadziła zamkniętą gospodarkę surowcową zakładów. W zakładzie tym kupowane drewno znajduje 100% wykorzystanie. Po pierwsze minimalizuje się straty surowca, jakim jest drewno. Służy temu automatyzacja linii produkcyjnych i odpowiednia organizacja pracy. Powstająca podczas procesu produkcji podłóg biomasa: trociny, zrębki itp. jest przerabiana na ekologiczne paliwo – pellet. Paliwo to po pierwsze zużywane jest, jako źródło energii zakładu. Reszta jest sprzedawana na wolnym rynku. Niebawem po ukończeniu budowy fabryk w Rosji i Rumunii, grupa Barlinek będzie wytwarzała 200 tys. ton rocznie pelletu. Pellet to nowość na rynkach Europy Wschodniej. Dzięki unijnym środkom Barlinek prowadzi szeroką akcję edukacyjną. Dzięki temu rośnie świadomość, że pellet jest wartościowym paliwem. Posiada wysoką wartość opałową. Jest praktycznie wolny od pyłów. Nie zawiera i nie wydziela prawie żadnych substancji toksycznych. Powstający ze spalania popiół może być wykorzystywany, jako nawóz.
Popularity: 2% [?]
Nic dziwnego, że UE powoli wycofuje się z popierania produkcji i używania biopaliw. Wobec omówionych wyżej kontrowersji, biopaliwa zostały wycofane z użytku przez pewne flamandzkie przedsiębiorstwo transportu publicznego. Decyzję taką podjął regionalny rząd Flandrii, kierując się troską o ekologię. Czy rzeczywiście w walce z ociepleniem klimatu należy dążyć do wykorzystania biopaliw w transporcie na poziomie 10% w 2020 roku. To pytanie zadaje sobie coraz więcej krajów członkowskich UE. Sceptycy wobec biopaliw wskazują na zagrożenia dla bioróżnorodności. Claude Turmes z Luksemburga, sprawozdawca PE ds. wykorzystania odnawialnych źródeł energii w UE, zaproponował wykreślenie tego 10% pułapu. KE upiera się przy swoim i przypomina, że chodzi o paliwa drugiej generacji, które produkowane są z resztek drewnianych albo celulozy, czy też poprzez upłynnianie biomasy.
Popularity: 2% [?]

Moda na biopaliwa zdaje się odwracać. Raporty wielu instytucji stwierdzają, że uprawa roślin pod biopaliwa nie rozwiązuje ani kwestii emisji CO2 ani problemu braku paliw. Pogłębia natomiast kryzys żywnościowy. Biopaliwa, zajmując miejsce na uprawy żywnościowe, spowodowały wzrost cen żywności o kilkadziesiąt procent. A to, co prawda chroni atmosferę, ale dramatycznie obniża poziom życia setek milionów ludzi. Dla uzmysłowienia sobie, jaka jest efektywność produkcji biopaliw, warto wiedzieć, że dla wyprodukowania jednego baku etanolu potrzeba kukurydzy wystarczającej na wyżywienie jednego człowieka przez rok. Ponadto produkcja 1 litra biopaliw wymaga zużycia 9000 litrów wody. Przeliczcie zatem drodzy czytelnicy ile kosztuje ta woda, gdy ja pobierać z Waszych kranów. W Polsce, aby pozyskiwać tylko 20% energii z biomasy z kukurydzy, potrzeba 30 000 km2, czyli 10% całej powierzchni, a to jest 25% ziemi uprawnej, jaka jest w Polsce. Nadzieja kryje się w biopaliwach 2 generacji i w mało wciąż popularnych biopaliw 3 generacji, produkowanymi z alg.
Popularity: 2% [?]
Jednak nie można potępiać biopaliw w czambuł. Spalanie wysuszonej biomasy jest dla środowiska korzystniejsze. Rośliny nie zawierają siarki i związków metali ciężkich, obecnych w węglu i ropie. Jest też inny ważny argument. Spalanie biomasy ze źródeł odnawialnych tworzy naturalny obieg chemiczny. CO2 emitowany podczas spalania do atmosfery jest następnie wchłaniany w procesie fotosyntezy przez rośliny, które z kolei staja się paliwem. Ten cykl nie powoduje zwiększenia się ilości dwutlenku węgla w atmosferze. Jednak ten cykl ma swój okres, czyli zamyka się dopiero po latach. Najszybciej, kiedy spala się rośliny jednoroczne. Gorzej, gdy do uprawy roślin jednorocznych wycina sie lub niszczy ekosystemy odnawiające się po 50 czy 100 latach. Mimo to nawet tak “niszczycielski” cykl w końcu zamyka się, a ilość dwutlenku węgla jednak nie rośnie. Szacuje się, że w Europie czy USA, cykl ten trwa ok 100 lat. Podobnie, jak dla lasów tropikalnych w Brazylii.
Popularity: 2% [?]

Napiszemy co nieco o biopaliwach. Są ich dwa podstawowe typy: biodiesel – uzyskany z roślin olej, oraz bioetanol – spirytus wyprodukowany z roślin w procesie fermentacji i destylacji. Biopaliwa dzieli się na pierwszej i drugiej generacji. Biopaliwa pierwszej generacji pozyskiwane są z roślin uprawnych, takich jak kukurydza, trzcina cukrowa, rzepak czy buraki cukrowe. Z jednych tłoczy się olej, inne poddaje się fermentacji. Biopaliwa drugiej generacji to właściwie cała reszta. Ten szeroki termin obejmuje m.in. celulozowe resztki organiczne, mogące być uprawiane na nieużytkach niezdatnych dla innych upraw (słoma, siano, wierzba energetyczna, miskant, odpady technologiczne). Do tej kategorii zalicza się też biogaz oraz proces upłynniania biomasy, w którym jest ona najpierw zgazowywana, a gaz następnie wykorzystuje się do produkcji paliwa. Źródłem biomasy są także zwykłe śmieci organiczne resztki poprodukcyjne, ludzkie i zwierzęce odchody. Sęk w tym, że produkcja biopaliw drugiej generacji ma bariery technologiczne, czyli są one droższe w produkcji.
Popularity: 2% [?]

Wbrew cieplarnianej propagandzie, to nie CO2 jest głównym gazem cieplarnianym. Jest nim para wodna. Oprócz tych dwóch gazów, do efektu cieplarnianego przyczyniają się także metan i freon. Metan w ogromnych ilościach wytwarzają w jelitach wszystkie pasące się przeżuwacze – krowy i owce. W Australii właśnie z tego powodu zwalcza się pewien rodzaj gazotwórczych pierwotniaków żyjących sobie w jelitach australijskich owiec. Mimo tego właśnie CO2 stał się "modny". I może dlatego, że nie pachnie tak jak metan, a cały świat uparcie zajmuje się redukcją dwutlenku węgla i w tym widzi remedium na zmiany klimatyczne. Wyliczenia wykazują, że emisja spalin wytwarzanych przy produkcji biomasy niezbędnej do wytworzenia biopaliw wraz z emisją spalin podczas spalania tych biopaliw wynosi nieomal tyle samo, co podczas spalania konwencjonalnych paliw kopalnych. Zatem skórka nie warta wyprawki. Jedynym zyskiem jest zatem "odnawialność" i tylko ten argument można uznać za dowiedziony. Produkcja i dystrybucja biopaliw jest w ręku wielkich koncernów naftowych. Im jest wszystko jedno, czy drążą dziury w ziemi dla wydobycia ropy, czy wycinają tropikalne lasy dla uzyskania biopaliw z cukru, soi lub kukurydzy. Wszelkie dopłaty do biopaliw powiększają ich zyski.
Popularity: 2% [?]

Fourier – znakomity matematyk – wyliczył, ale nie drążył tematu dalej. Poprzestał jedynie na stwierdzeniu, że musi istnieć coś, co zatrzymuje emisję ziemskiego ciepła w kosmos i pozwala zamienić Ziemię w gigantyczną szklarnię. Tematem zajął się natomiast Szwed, Svante Arrhenius, który na początku XX w. z radością i entuzjazmem obwieścił światu, że ma patent na ogrzanie Szwecji przez poprawę klimatu, a dokładniej przez jego ocieplenie. Zalecił swoim rodakom podwojenie spalania węgla. Bardzo wierzył, że wzrost poziomu CO2 w powietrzu ociepli klimat. Dla kogoś, komu zimno przez trzy czwarte roku pomysł wydawał się nęcący. Nęcący na tyle, że w ramach ulepszania świata poprzez Związek Radziecki, pewien tamtejszy klimatolog w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku sugerował, aby za pomocą identycznego pomysłu Syberię pozbawić wiecznej zmarzliny. Mimo tych mniej lub bardziej głośnych pomysłów, idea gazów szklarniowych i efektu cieplarnianego w podręcznikach akademickich lat 60 i 70 była marginalna. Naukowcy nie zapowiadali globalnego ocieplenia. Spodziewano się raczej interglacjału, czyli niewielkiego oziębienia.
Popularity: 2% [?]